Blogi motoryzacyjne
Jesteś już z nami? Zaloguj się

Starty´s archives ↓

Jesienne Grand Prix Tychy – 10/11/2013r

Automobilklub Ziemi Tyskiej zorganizował jeszcze jedne zawody, mimo, że w strukturach klubowych doszło do rozłamu. W związku z niejasnościami w kwestiach finansowych klubu  kilku członków zarządu wystąpiło z niego.

Były to dla nich pożegnalne zawody, które jak zawsze ostatnimi czasy udały się pod względem organizacyjnym. Zawodnicy startowali parami, zaliczając co drugi przejazd słynną hopę przed którą ustawiono ciasną szykanę.

Szkoda, że tor zaczął szybko przesychać, bo była szansa na zawody „po mokrym”.  Ja podszedłem do jazdy bez napinki przez co jechało mi się bardzo przyjemnie. Pierwszy przejazd na rozpoznanie – niska temperatura, mokra nawierzchnia nakazywały rozwagę.

Kolejne przejazdy „na luzie”. Raz po raz podpierałem się ręcznym zakrętach dawając frajdę sobie i kibicom. A ponieważ nie było mocnej konkurencji zawody wygraliśmy w klasie.

Udało mi sie zrealizować pomysł, który już wcześniej wpadł mi do głowy. Zainstalowałem mój stary telefon-kamere na przednim zderzaku i tym sposobem mamy inny rzut oka na trasę :)

nagranie ze zderzaka

z zewnątrz

We are the Champions – 6 runda SMT

Samochodowe Mistrzostwa Tychów przeszły do historii. W niedziele trzynastego października rozegrano finałową rundę. Nie dane było zawodnikom w tym sezonie rywalizować na mokrej nawierzchni. I tym razem po porannej mgle słońce oświetliło obiekt przy ulicy Oświęcimskiej.

Po fali krytyki organizator przygotował nowa konfigurację trasy. Byla szybka, techniczna tylko dlaczego tak krótka? Czołówka przejeżdżała ja poniżej pięciu minut jako suma czterech przejazdów.

Na starcie pojawiło się sześćdziesiąt jeden załóg. Start odbywał się parami co bardzo usprawnia realizacje zawodów. Nie inaczej było tym razem. Przed czternastą było już „po zawodach”.

Ponieważ liderowałem w klasie pierwszej, wystarczyło mi czwarte miejsce do zdobycia tytułu na koniec sezonu. Mimo ospałego początku udało mi się finiszować na najniższym stopniu podium. Przede mną zameldował się kierowca wściekle zielonego Swifta Gti – Damian Kostka z Marcinem Mąka, którzy ostatecznie zajęli trzecie miejsce w klasyfikacji rocznej. Zwycięzcami rundy i pierwszymi vice mistrzami sezonu została załoga Fiata Cinquecento Wojtek Honkisz/Małgorzata Opiłka.

W klasie do 1600ccm, nie pojawił sie na starcie mistrz – Sebastian Białkowski. Pod jego nieobecność zwycięstwo w klasie za kierownicą Mitsubishi Colta wywalczył Grzegorz Pudełko z Sebastianem Stabikiem. Za nim znalazł się Szymon Szymoniak ze Sławomirem Wiśniewiczem. Trzecie miejsce było udziałem Piotrka Dońca pilotowanego przez zwycięzcę klasy gości – Adriana Jurasza.

Najbardziej zacięta walka miała miejsce w klasie dwulitrówek. Za zdecydowanie najszybszą załogą Krzysztof Borowiecki/Krzysztof Pietruszka walka toczyła się dosłownie na żyletki. Trzy kolejne załogi dzieliło bowiem pięćdziesiąt siedem setnych sekundy. I tak na drugim miejscu znalazł Arek Pałosz z Marcinem Mąka – Peugeot 205 Gti, a  za nimi Damian Handzlik z Grzegorzem Paciorkiem w kolejnej generacji małego hatchbacka z lwem na masce.  O dużym pechu może mówić Dawid Grzebinoga, którego Civic odmówił posłuszeństwa na ostatniej próbie.

W najmocniejszej klasie tym razem bez niespodzianek czyli wygrana Witolda Biłka pilotowanego przez swojego syna. Podium uzupełnił Damian Nowak z Pawłem Ćwiękowskim oraz Maciej Olszewski z Piotrem Mullerem.

Nie sposób nie wspomnieć o starcie dwóch Fiatów 125p i Poloneza. Ubarwili swoimi maszynami zawody, a przejazdy pomarańczowego „Marakanta” wzbudzały ogromne zainteresowanie, czego dowodem może być prawie sto tysięcy wyświetleń filmu z jego przejazdu na YouTube.

Tego zdania wyraźnie nie podzielali włodarze zawodów, którzy wykluczyli go po trzecim przejeździe za niesportowe zachowanie. Chodziło o dogrzewanie opon na prostej pomiędzy PKC, a startem co uskuteczniała przynajmniej polowa zawodników. Dodatkowo zawodnik otrzymał bezpośrednią informację, że na imprezach AZT jest persona non grata.

klas po 6 smt 640

5 runda Samochodowych Mistrzostw Tychów – relacja

SONY DSC

 

 

 

 

 

 

 

 

5 runda SMT rozczarowała trochę pod względem trasy, którą organizatorzy wykorzystali po raz trzeci w tym sezonie. Czy skutkiem tego była najniższa od początku roku frekwencja?  Na starcie bowiem pojawiło się raptem niecałe sześćdziesiąt załóg przy limicie osiemdziesiąt.

Najstarszy serial zawodów amatorskich na Śląsku przebiegł według sprawdzonego schematu. Po odbiorze administracyjnym i badaniu kontrolnym był czas na piesze zapoznanie z trasą. Można było również skorzystać ze starych notatek, gdyż próba pokrywała się w stu procentach, z tą z poprzedniej eliminacji.

Zgodnie z harmonogramem pierwsza para ruszyła o godzinie jedenastej. Formuła startu równoległego pozwala skrócić czasy oczekiwania. Przy tej ilości zawodników przejazdy skończyły się już po godzinie czternastej mimo dwóch krótkich przestojów.

Najliczniejsza po raz kolejny klasa pierwsza do 1400ccm miała kilku pretendentów do wygranej. To był jednak dzień Tomka Letnera i jego mocnego Seicento 1,2 16v, który pilotowany przez swoją dziewczynę Adrianę Dutka nie dał szans rywalom i zwyciężył z przewagą prawie sześciu sekund. Środkowy stopień podium zajęła inna para – Filip Janota z Martą Maraszek – Fiat Cinquecento. Najniższy ze stratą dwudziestu trzech setnych sekundy dawno nie widziany na torze Mariusz Blacha z Grzegorzem Seidelem – Suzuki Swift Gti.

Czwartego i piątego Swifta na mecie Mateusza Słomkę i Damiana Kostkę dzieliło z kolei tylko pięć setnych sekundy! Damian mimo zmiany przełożenia głównego skrzyni biegów nie potrafi włączyć się ponownie w walkę o zwycięstwo, choć jak twierdzi w warunkach oesowych zmiana jest bardziej odczuwalna. O tym jak zacięta walka toczy się w tej klasie niech świadczy fakt, że załogi z miejsc od drugiego do siódmego zmieściły się w trzech sekundach!

W klasie drugiej do 1600ccm po raz trzeci w tym sezonie wygrał Sebiastian Białkowski z Damianem Olichierowiczem. Ich Civic nie pierwszy raz okazał się również najszybsza ośką zawodów, zostawiając w pokonanym polu Grzegorza Pudełko z Sebastianem Stabikiem – Mitsubishi Colt oraz Bartosza i Adama Pawlaków – VW Polo Gti. Sebastian zgarnął jednak tylko 5 punktów do klasyfikacji ponieważ wystartowało tylko pięć załóg.

Sporo działo się w klasie trzeciej do 2000ccm. Krzysztof  Borowiecki z Krzysztofem Pietruszką na skutek potrącenia szykany zajęli drugie miejsce, wpuszczając na najwyższy stopień podium nowszego Civica – EK4 załogi Dawid Grzebinoga/Kamil Gamża. Na najniższym stopniu podium znalazła się początkująca załoga Sebastian Puzoń/Marek Nycz i ich świeżo zbudowane Renault Clio Sport.

Klasę najmocniejszych samochodów o pojemnościach silnika powyżej 2000ccm zdominowały Mitsubishi Lancery Evolution. Pierwszy na mecie zameldował Przemysław Mendrek z Arturem Kałuża w świeżo zakupionym od Piotra Ostrowskiego Evo. Na drugim miejscy dojechał dominator – Witold Biłek pilotowany przez swojego syna, a trzy sekundy za nimi załoga Damian Nowak/Wojciech Kałuża.

Ostatnia, finałowa runda odbędzie się 13 października, na torze testowym Fiat Auto Poland. Zapraszam do udziału i kibicowania !

Prowadzę w klasie do 1400ccm i postaram się by tak zostało 🙂

Udana impreza w Oświęcimiu – wygrana w generalce !

Kręciołek, jak popularnie nazywane są takie mini rajdy amatorskie nie cieszył się oczekiwanym zainteresowaniem. Być może jest to wina po prostu słabej reklamy przed imprezą lub też strachem zawodników przed nieznanym. Dlatego na starcie zjawiło się raptem niecałe piętnaście załóg podzielonych na trzy klasy pojemnościowe (do 1400ccm, 14000-2000ccm i powyżej 2000ccm).

Organizator przygotował jedną próbę o długości ok 800 m. Była zlokalizowana na parkingu, bardzo techniczna, zawierała wiele nawrotów i objazdów pachołka o trzysta sześćdziesiąt stopni. Taki oldschool, tak właśnie kiedyś wyglądały próby na zawodach dla amatorów.

Przyznam, że ja podobnie jak reszta spodziewaliśmy się czegoś szybszego ale jeśli nie ma co się lubi to się lubi co się ma, zaakceptowaliśmy warunki i bez napinki ruszyliśmy do pierwszej próby. A ta poszła nam bardzo dobrze, uzyskaliśmy najlepszy czas przejazdu. Na kolejnym przejeździe zdarzył mi się szkolny błąd – zatrzymałem się trochę za wcześnie i musiałem „podciągnąć”. Obowiązywała meta stop z linią pomiędzy osiami pojazdu.

Z powodu mniejszej liczby uczestników, zaplanowano cztery przejazdy, a trzy najlepsze wyniki liczyły się do klasyfikacji. Pozostałe 2 pojechaliśmy już bezbłędnie i mogliśmy oczekiwać jak dobry wynik udało na się uzyskać.

Zawody skończyły się o 14, na 15:30 zaplanowano rozdanie lecz te półtorej godziny nie oznaczało nudnego oczekiwania. Dla obecnych na Motopikniku organizator przygotował szereg atrakcji. Z motoryzacyjnych była to wystawa motocykli, samochodów zabytkowych i pokaz jazdy na motocyklach crossowych. Był również symulator dachowania, można było spróbować zaliczyć teoretyczny egzamin na prawo jazdy.

Wracając do wyników, widziałem, że poszło nam dobrze, a okazało się, że najlepiej z wszystkich! Tym sposobem oprócz wygrania klasy zgarnęliśmy ogromny (największy jaki posiadam) puchar za pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej!

osw001

Spóźniona relacja z 4 rundy Samochodowych Mistrzostw Tychów

Tym razem emocje zaczęły się dla nas zaraz po badaniu kontrolnym, gdy wyszło, ze kwitek z OC stracił ważność, a gdzie jest nowy nie było wiadomo. Zaczęliśmy od próby odnalezienia potwierdzenia przelewu na koncie bankowym. Niestety nie udało się takowego znaleźć, więc zostało nam tylko jedno wyjście – jedziemy do domu i albo go znajdujemy albo nie mamy po co wracać. Na szczęście okazało się to pierwsze :)

W związku z całym zamieszaniem, nie poszliśmy na tradycyjny obchód trasy, a opisaliśmy ja podczas zapoznania.

Organizator przygotował cztery przejazdy, zawodnicy ruszali parami. Lista startowa pełna – ponad siedemdziesiąt załóg. W naszej klasie, pierwszej, do 1400ccm najwięcej bo aż dwadzieścia sześć.

Pierwszy przejazd jechaliśmy krótszym torem i poszedł w mojej ocenie bardzo dobrze. Po rozpytaniu o czasy kolegów wiedziałem juz, ze na seryjnej skrzyni uda się powalczyć o pudło w klasie.

Druga próba, czyli dłuższy wariant pierwszej poszedł podobnie. Nasz główny rywal, Wojtek odchodził nam jednak cały czas.

Podczas drugiej pętli udało nam się delikatnie poprawić czasy, jednak za mało by myśleć realnie o wygranej. Najważniejsze, że udało się uniknąć poważnych błędów (bo jakieś zawsze są ;) )

Na sam koniec również nie zabrakło poza sportowych emocji. Przed wjazdem na ostatni PKC, wjechał nam w kolejkę Zbyszek Matuszyk, który z kolei gonił się startując na dwa numery jednym autem. Pilot podał za późno kartę, nie zdążył by nawet wysiąść by zrobić to na czas i łapiemy spóźnienie, które oznaczało tylko jedno – porażkę. Nie startujemy pierwszy raz, znamy procedury, musielibyśmy przepychać się ze Zbyszkiem chcąc oddać kartę przed nim. Na panu ZSS nie robiło to jednak wrażenia, mimo iż tłumaczenie było w obecności Zbysia i sędziego z punktu PKC. Tak wiec w sporej niepewności czekaliśmy na wyniki, z kartką i długopisem w ręku, by w razie czego odwołać się pisemnie.

Na szczęście niepotrzebnie :) Tym razem radość z drugiej lokaty była ogromna, a do triumfującego drugi raz z rzędu Wojtka traciłem tylko niecałą sekundę na próbie. Po awarii przeniesienia napędu w Seicento Tomka, trzecie miejsce zajął Damian Suzuki Swiftem gti 4×4.

On-board

http://www.youtube.com/watch?v=YjG_frVsCww&feature=c4-overview&list=UUNm6EPUbiEisXxB50aDUyYA

Nagranie z zewnątrz

http://www.youtube.com/watch?v=Qy825Oa2TGA&feature=c4-overview&list=UUNm6EPUbiEisXxB50aDUyYA

3 runda SMT – 3 punkty zdobyte

W sobotę popołudniu umówiłem się z Piotrkiem na przekładkę kół, gdyż mieliśmy startować na moich oponach. Miałem się również zapoznać z jego samochodem, choć w najprostszy sposób, bo „na mieście” raczej inaczej się nie da :)  Po tych kilku kilometrach wiedziałem, że nie łatwo będzie zrobić satysfakcjonujący wynik.

Nastał w końcu niedzielny poranek, aż dziwnie się czułem, nie musząc jechać po swoją rajdówkę do garażu, tylko spokojnie czekałem. Po ósmej wyjechaliśmy naszą rajdową  paczką na tor Fiat Auto Poland. Jak zwykle zaczęliśmy od odbioru dokumentów w biurze rajdu, następnie badanie kontrolne i przygotowanie wspólnego opisu trasy.

Organizator przygotował tym razem 4 przejazdy, a start odbywał się parami, co znacznie skróciło czas oczekiwania i zyskało aprobatę zawodników. My z tego tytułu momentami mieliśmy lekką gonitwę, gdyż czasu na przesiadkę, prze regulowanie pasów nie było dużo.

Ja pierwszy z piątym numerem na drzwiach ruszyłem na trasę, a zaczynałem od krótszego toru. Udało mi się pojechać szybko, bez większych błędów. Następnie Piotrek dłuższą trasą i w drugiej pętli zmiana.

Jakież było nasze zaskoczenie, gdy okazało się, że na dłuższej próbie uzyskaliśmy identyczny czas!, który mierzony jest z dokładnością do setnej części sekundy. Na krótszej Piotrek był lepszy o niecałe trzy dziesiąte sekundy.

Na drugim przejeździe krótkiej próby udało mi się urwać niecałe trzy dziesiąte, a długiej – siedem dziesiątych i o tyle byłem też szybszy na dłuższym przejeździe od Piotra. Niestety jemu przydarzył się nie lada pech. Mimo 1/3 paliwa w baku, na ostatnim zakręcie ostatniej próby paliwo odpłynęło spod pompy i samochód nam zgasł. Tym sposobem nasz zacięty pojedynek został nierozstrzygnięty.

Z ciekawością czekałem na wyniki i po ich publikacji ucieszyłem się z szóstego miejsca na 22 auta, które stanęły do rywalizacji.

Mega news – jadę trzecią rundę SMT

Rzutem na taśmę w ostatniej chwili udało się dopiąć sprawę startu w kolejnej rundzie Samochodowych Mistrzostw Tychów!!! To chyba prezent na 30 urodziny, które dzis obchodzę :)

Startuje nie swoją rajdówką! W związku z awarią skrzyni biegów (synchronizator drugiego biegu zakończył prace) pojadę z Piotrkiem Flaczkiem jego Cinquecento 1,2 8v. Starujemy na dwa numery.

Będzie to nowe doświadczenie, ciekawy jestem co uda się wyjeździć słabszym samochodem. Będzie to również okazja do wymiany doświadczeń z Piotrkiem co nas oboje cieszy. Dzięki temu przedłużam swoje szanse na tytuł w całych mistrzostwach.

Do zobaczenia w niedziele!

Oto nasza broń:

2 smt prawy

Relacja, galeria + video – 2 runda Mistrzostw Tychów !

Pierwsze w tym roku zawody na torze Fiata za nami. Ludzie chyba mocno zatęsknili za imprezą organizowaną przez AZT, ponieważ lista zgłoszeń zapełniła się w ekspresowym tempie.

Nasza tyska ekipa wyruszyła na tor o godzinie ósmej, by po przybyciu na miejsce przejść szereg standardowych procedur. Zawody zaczynamy zawsze wizytą w biurze rajdu, gdzie oddajemy zgłoszenie i odbieramy dokumenty (numery startowe, mapę trasy, regulamin, kartę do wpisywania czasów, kartę na badanie kontrolne).

Następne jest BK, które mój wóz – znany, dobrze przygotowany i nie modyfikowany -przechodzi bez problemów. Do odprawy przed startem zostaje około godziny i jest to czas wykorzystywany na piesze zapoznanie z trasą, podczas którego sporządzamy jej wstępny opis.

W tę niedzielę występowałem w podwójnej roli, gdyż o pilotaż poprosił mnie Piotrek Flaczek. Przygotowaliśmy po uzgodnieniach wspólne notatki dla obu załóg. Następnie czekaliśmy na przejazd zapoznawczy. Najpierw ruszyłem z Piotrkiem, a podczas mojego przejazdu  jedna z załóg miała wypadek. Rzadko się to zdarza, ale stało się – Peugeot 206 po wyjściu z małego owalu, chcąc uniknąć kolizji z autami, które stały przed nawrotem, uciekał na lewo, obrócił się i uderzył stroną pilota w drzewo. Karetka odwiozła pilotkę do szpitala, co spowodowało godzinne opóźnienie.

Pierwsza próba nie była zbyt udana- dwa drobne błędy zaowocowały stratą około dwóch sekund, przez co znaleźliśmy się poza podium. Drugi przejazd również nie poszedł po mojej myśli, dwa razy pomylony bieg i znowu straty.

Na trzeci udało mi się spiąć w końcu poszło jak należy! Dzięki dobrej jeździe szanse na podium okazały się realne.

I tak po długim oczekiwaniu na wywieszonej liście wyników znaleźliśmy się na najniższym stopniu podium w mocno obsadzonej klasie. Długie oczekiwanie na wyniki spowodowane były duża ilością niejasności, ich format, bez dziesiątych części sekundy był co najmniej dziwny, a informacja o identycznej sumie czasów z załogą nr 2 (Wojtek Honkisz) co najmniej zaskakująca. Zadecydował podobno czas pierwszej próby.

2 smt start pawel sat 2 smt hopa 2 smt hopa tyl22 smt p3 2 smt 2 smt hopa tyl 2 smt start meta

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

VIDEO:

Nagranie z zewnątrz

On-board z trzeciego przejazdu

 

 

Piąta runda Samochodowych Mistrzostw Tychów – 2 x Pierwsze miejsce !

Piąta runda SMT za nami 🙂Dzień zawodów przebiegł według standardowego schematu. Pobudka o 7:00, o 8:30 wyjazd z Tychów i po piętnastu minutach parkujemy pod biurem rajdu. Dzięki obowiązkowemu formularzowi, mamy go wydrukowany, więc formalności zajmują nam dosłownie chwilę.

BK z racji niezmiennej postaci auta, również nie nastręcza problemów. Rozpakowujemy się razem z trzonem ekipy CentoRally i 9:30 wychodzimy na opis trasy.
Trasa jak ostatnio w Tychach, baaardzo szybka i przynajmniej długa no i przez hopę bez żadnej szykany !

11:14 przejeżdżamy pierwszy PKC i po trzech minutach maszyna zaczyna odliczać nasz czas do startu. Przejazd przez hopę już miałem obliczony na dokręcone trzy z lekkim dohamowaniem więc ten element mieliśmy opanowany. Następnie tzw wanna, lubiana przez zawodników i kibiców, którą trzeba iść dnem w obie strony jak się walczy o czołowe lokaty. Po technicznej partii, trzy długie proste, na zapięcie piątego biegu, z dwoma szykanami i nawrotem na końcu małego owalu.

Czas 2:04.98 po z naszego punktu widzenia bezbłędnej jeździe, okazał się wystarczająco dobry na objęcie prowadzenia w klasie, więc na drugi przejazd planem było utrzymanie tego samego tempa. Pomysłu na urwanie czegoś raczej nie było. Po udanym przejeździe – 2:04.96.

Na hopie dziś odbywały się loty w najlepsze, latały Hondy, poleciało również Clio, które po długim skoku wylądowało na „dziobie”. Lot dokonał sporych spustoszeń, a z rozwalonej miski wylał się olej na zjeździe z niej.  W związku z tym drugi przejazd został anulowany, i trasa została skrócona o nią.
Na powtórzonym, przejeździe było czysto, czas 1:32.65.

Zawody nabrały lekkiego opóźnienia, ponieważ strażacy już wcześniej robili neutralizację oleju po tym jak silnik jednej z załóg z pucharu skończył swój żywot.
O 15.24 mieliśmy ostatni PKC. Ten przejazd poszedł najsłabiej, zrobiliśmy mały błąd i czas 1:33.29.

Walka z Damianem była dziś bardzo zacięta, cięliśmy się na sekundy. Michał w żóltym Seju deptał nam po pietach.

Po ogłoszeniu oficjalnych wyników potwierdziło się, że wyjęliśmy obie klasy. Pierwszą  (do 1400ccm) i nowo utworzoną – CentoRally ! Wyniki

Jest to klasa dla Fiatów Cinquecento i Seicento z motorami do 1242 ccm. Bardzo fajna inicjatywa, można sobie wspomnieć czasu pucharu Cinquecento w latach 90-tych 🙂

Dziękujemy Maćkowi i Michałowi za przechowanie gratów i wszystkim pozostałym za mile spędzony czas i dobrą rywalizację!

Kolejna szósta runda, odbędzie się poza torem. Prowadzone są starania, by została rozegrana na drogowym odcinku w Bieruniu. Mimo niepunktowania w dwóch rundach na początku sezonu, mamy zamiar kontynuować walkę o jak najlepsze w klasyfikacji sezonu.


On- Board z drugiego przejazdu

4 runda Samochodowych Mistrzostw Tychów – 08.07.2012 tor Fiat Auto Poland – relacja

Poranek w Tychach mocno burzowy, ale wiadomo było, (niestety) że tor mokry nie będzie. Na zawody zgłosiło się sporo, podobnie jak ostatnio ok. 70 załóg

O 11.17 ruszyliśmy do pierwszej próby. Na liście startowej zauważyłem, że jedziemy jako jedno z ostatnich aut w klasie pierwszej, dzięki czemu na mecie mogliśmy porównać czas z konkurencją Meta i nasze pozytywne zaskoczenie oraz radość, wszyscy czas z dwójką z przodu, a my 1:59,40! No to nieźle, ale szedłem naprawdę szybko.

Drugi przejazd postanowiłem jechać tym samym tempem. Niestety po szybkiej partii z ostrym hamowaniem do nawrotu na końcu, odruchowo złapałem za ręczny co zaowocowało pojawieniem się znanej mi usterki – zostało ciśnienie w tylnej sekcji. Takim przyduszonym autem przejechałem kawałek (kopnięcie a roboczy likwiduje usterkę). W najbliższym czasie biorę się za to, do wymiany na 90% pompa ręcznego.

Zaraz po rozpoczęciu 3 pętli nagle rozpętało się 10 minutowe oberwanie chmury. Zaowocowało to krótką przerwą w zawodach. Niestety byliśmy już jak większość załóg po PKC i nie mogłem zmienić gum (miałem 2 lepsze Yoko na przód na taką ewentualność ) Plan był prosty, jechać spokojnie, co by nie nawywijać na oponach z 2mm bieżnika. Z tego też przejazdu zachował się jedyny on-board (sprzęt za szwankował :/ )

Wynik?

Po dwóch próbach prowadziliśmy z przewagą ok 3 sekund, na mokrym pojechałem wolniej o jakieś pięć sekund. Kolega z naszej klasy miał farta, był na początku, przejechał po suchym i przegraliśmy pierwsze miejsce o 1,3 sekundy! To je rally

Tym razem Swifty zostały w tyle!

1. Tomek Letner – Fiat Seicento 1,2 16v na 4 gwizdkach
2. Filip Janota – Fiat Cinquecento 1,2 8v
3. Jacek Siemiec – Fiat Cinquecento 1,2 16v

15 miejsce w klasyfikacji generalnej.

3 runda Samochodowych Mistrzostw Tychów

 

3 runda nagranie z zewnątrz

3 runda on-board

 

Mała relacja:

 

Wczoraj wystartowałem w trzeciej rundzie SMT na torze Fiata. Przed startem miałem całą masę obaw, zaczynając od Bogusia latającego z sonometrem, kończąc na bardzo mocnej konkurencji z kilkoma Suzuki Swiftami w naszej klasie.

Trasa składała się z czterech przejazdów około 2 kilometrowej próby, dwa razy jechało się próbę A przez hopę, a dwa razy krótszą trase B. Startowało się parami, co miały duży wpływ na szybki przebieg zawodów, za co brawa dla organizatorów.

Były to najszybsze zawody, w których brałem udział. Na jednej z prostych miałem średnio dokręcony 5 bieg, co przy mojej specyfikacji auta oznacza około 150 km/h. Do hamowanie do szykany z takiej prędkości może już robić wrażenie

Hopkę mimo obaw o pogięcie czegoś pod autem również opanowałem. Ustawioną przed nią szykane przechodziło się bez odjęcia, a na szczycie wyhamowywałem dokręcony trzeci bieg, a auto delikatnie wzbijało się w powietrze.

Piękna pogoda dawała tym razem popalić i to dosłownie. Żar lejący się z nieba plus ogrzewanie na full i zamknięte szyby na próbie sportowej robiły z samochodu saunę

Pierwszą pętlę po zweryfikowaniu czasów z konkurencją przejechałem bardzo dobrym tempem. Podczas drugiej nie udało się poprawić czasu, ale nie tylko nam.

Jak wspominałem zawody przebiegły bardzo sprawnie i od czternastej czekaliśmy na wyniki. Wiedziałem, że po czystej jeździe jest szansa na któryś stopień podium, ale nie spodziewałem się, że wygramy klasę ! Do tego wysokie 17 miejsce w generalce na prawie 70 startujących.

©2017 MotoBlogi.pl